Odpuszczanie to też umiejętność. Dlaczego tak trudno nam odpoczywać?
Niedawno podczas jednej z wizyt rozmawiałam z klientką o stresie, codziennych obowiązkach i zmęczeniu. W pewnym momencie powiedziała coś, co skłoniło mnie do refleksji:
„Nie potrafię odpuszczać”.
Opowiadała, że kiedy coś sobie zaplanuje, musi to zrobić. Nawet jeśli jest wyczerpana. Nawet jeśli oznacza to kolejną godzinę bez snu i opoczynku. Dopóki nie wykona wszystkiego, co sobie postanowiła, trudno jej spokojnie odpocząć.
Zaczęłam się zastanawiać, jak wiele z nas mogłoby powiedzieć o sobie dokładnie to samo.
Żyjemy w świecie, w którym ciągle coś trzeba. Pracować, rozwijać się, dbać o dom, rodzinę, zdrowie, wygląd. Być odpowiedzialną, zorganizowaną, produktywną.
A kiedy wreszcie pojawia się chwila wolnego czasu, zamiast odpoczywać, myślimy o wszystkim, czego jeszcze nie zrobiłyśmy. I tu nasuwa się pytanie:
Czy naprawdę musimy zasłużyć sobie na odpoczynek?
Kiedy same stajemy się dla siebie katem
Myślę, że czasami stoi za tym perfekcjonizm. Innym razem nadmierne poczucie odpowiedzialności, potrzeba kontroli albo przekonanie, że zawsze powinnyśmy robić więcej.
Ciągle rozliczamy się z tego, co zrobiłyśmy, a czego nie. Zamiast zauważać wykonane zadania, skupiamy się na tych, które nadal czekają.
Posprzątałam mieszkanie, ale nie umyłam okien. Zrobiłam zakupy, ale nie ugotowałam obiadu. Poświęciłam czas bliskim, ale nie znalazłam chwili na rozwój zawodowy.
I tak bez końca.
Co ciekawe, czasami nikt inny wcale nas z tego nie rozlicza.
Nikt nie stoi nad nami z listą obowiązków.
A jednak same stajemy się dla siebie katem i strażnikiem, który nieustannie pilnuje, czy przypadkiem nie robimy za mało.
Potrafimy zrobić naprawdę dużo, a mimo to kończyć dzień z poczuciem, że zrobiłyśmy niewystarczająco.
Jakby nasza wartość zależała od liczby odhaczonych zadań.
A jeśli dzisiaj po prostu odpuszczę?
Sama też się tego cały czas uczę.
Miewam dni, kiedy coś sobie postanowię i trudno mi z tego zrezygnować. Mam całą listę zadań do wykonania i moja głowa nie przyjmuje zdania: nie musisz dzisiaj, zrobisz kiedy indziej. I kiedy faktycznie coś mi pokrzyżuje plany i nie odhaczę sobie punktów z listy to pojawia się frustracja.
Dlaczego? Bo chciałam sobie coś udowodnić. Nie komuś. Sobie.
Chciałam udowodnić, że potrafię być zorganizowana, produktywna, bo przecież innym wychodzi. I mój wewnętrzny strażnik, próbuje przejąć nade mną kontrole i z uporem maniaka popsuć mi nastrój.
Na szczęście potrafię się dziś zatrzymać i zadać pytanie:
„A jeśli dzisiaj tego nie zrobię, to czy naprawdę świat się zawali?”
Ktoś mi wstawi minusa? Nieprzygotowanie?
Świat się nie zawali. Obowiązek poczeka. Plan można zmienić.
Niby oczywiste. A jednak czasami tak trudno dać sobie na to przyzwolenie.
Być dla siebie priorytetem.
Od jakiegoś czasu uczę się być dla siebie priorytetem. Nie z egoizmu, nie chodzi o stawianie siebie ponad wszystkim i wszystkimi.
Chodzi o zrozumienie, że moje siły, zdrowie i samopoczucie też mają znaczenie. Bo kiedy będę dobra dla siebie, to dobro wróci do innych.
Dbanie o siebie nie jest przeciwieństwem troski o bliskich.
Wręcz przeciwnie.
Kiedy jestem wypoczęta, spokojniejsza i czuję się dobrze sama ze sobą, mam więcej cierpliwości, uważności i przestrzeni dla innych.
Odpuszczanie jest wyborem
Ostatnio czytam książkę „Odpuść” Daisuke Yosumiego. Szczególnie zatrzymała mnie myśl, że odpuszczanie jest dokonywaniem wyboru.
Zazwyczaj minimalizm kojarzymy z ograniczaniem liczby przedmiotów. Ale przecież możemy spojrzeć na niego znacznie szerzej.
Możemy ograniczać również liczbę obowiązków, oczekiwań i zobowiązań, które same na siebie nakładamy.
Nie chodzi o rezygnację z ambicji czy odpowiedzialności.
Chodzi o świadome decydowanie, na co chcemy przeznaczać swój czas i energię.
Bo jeśli próbujemy robić wszystko, może zabraknąć nam sił na to, co naprawdę ważne.
Umiejętność powiedzenia sobie „na dzisiaj wystarczy” jest dla mnie pewnego rodzaju luksusem.
Nie dlatego, że nie mogłabym zrobić więcej.
Ale dlatego, że nie zawsze muszę.
Ciało też odczuwa napięcie
Życie w ciągłym stresie nie pozostaje bez wpływu na organizm.
Spięty kark, uniesione ramiona, zaciskanie szczęki, bóle głowy czy problemy ze snem mogą towarzyszyć przewlekłemu napięciu.
Pracując z twarzą, coraz bardziej interesuję się tym, jak nasze codzienne nawyki, napięcia mięśniowe i samopoczucie mogą się ze sobą wiązać.
Przewlekłe zaciskanie szczęk może powodować dolegliwości bólowe, a zmęczenie i niewyspanie często odbijają się również na wyglądzie.
Oczywiście nie każde napięcie mięśniowe wynika ze stresu i nie wszystko można rozwiązać odpoczynkiem.
Ale czasami warto zastanowić się, czy naprawdę potrzebujemy wykonać jeszcze jedno zadanie, czy może bardziej potrzebujemy po prostu się zatrzymać.
Na dzisiaj wystarczy
Myślę, że odpuszczanie nie jest oznaką słabości. Czasami wymaga większej odwagi niż wykonanie kolejnego zadania.
Bo trzeba zaakceptować, że nie wszystko będzie idealnie. Że coś może poczekać. Że nie zawsze musimy spełniać wszystkie oczekiwania — szczególnie te, które same sobie narzucamy.
Nie chcę, żeby nawet odpoczynek stał się kolejną rzeczą, którą muszę robić dobrze.
Bo życie to przecież nie tylko lista zadań do odhaczenia.
To również zwyczajne chwile, na które tak często nie zostawiamy sobie miejsca.
I może właśnie w tej prostocie tkwi siła.
W umiejętności powiedzenia sobie:
„Na dzisiaj wystarczy. Nie muszę zrobić wszystkiego, żeby być z siebie zadowolona”.
A Ty? Co mogłabyś dzisiaj sobie odpuścić?


Skomentuj